Z okazji majówki grill był, wypogodziło się.
Tanio lub drogo cenowo, wypada się zawsze na czyimś tle, w porównaniu do kogoś innego. Przypadkiem nalazłem sprzedawcę na Allegro, który każdą swoją książkę, a ma ich w ofercie ponad 500, wystawia za równe 100 zł. Nie są to żadne rarytasy. Książka, którą ja wystawiam za 5 zł, też u niego jest za 100 zł. Nie rozumiem zupełnie, ale szanuję.
Weekend majowy jak co roku, okazał się zupełną klapą w sprzedaży. Nowych właścicieli znalazło zaledwie kilka książek.
Z powodu, że jutro nie mam samochodu do popołudnia, dzisiaj zapakowałem i wsadziłem do paczkomatu wszystkie większe paczki. Taka niedzielna przedpołudniowa porcja ćwiczeń fizycznych. Oczywiście jak zawsze wolne były te skrytki, które są umiejscowione wysoko. To już standard. Więc podnoszenie i wyciskanie ciężarów też było.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
niedziela, 3 maja 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz