niedziela, 10 maja 2020

10 maja 2020, wybory bez wyborów & plaga.

Mam w firmie plagę. Nie egipską, czy tam jakąś chińską. Plaga zwie się zamówienie z płatnością przy odbiorze i jest nasza swojska narodowa, polska. Tyle ile pobrań zlecono przez ten weekend nie odnotowałem od początku miesiąca. Jest niedziela południe, a mam ich już do wysłania na jutro siedem. Może wynika to z tego, że kupujący nie są pewni czy działam normalnie. Można przecież zapytać. Tak czy siak, wiem już co będę robił wieczorem. Pakował pobrania! Bilans tego wszystkiego jest taki, że co zarobię i przyjdzie jutro w postaci przelewów, wydam na kuriera..., a myślałem że "dobiję" do ZUS-u. Naiwniak.

Miało lać, miały być burze, a jest pogodnie, słonko czasami przebija się przez chmury. Idealna pogoda do pracy na powietrzu, ponieważ widać coś na laptopie. Wykorzystuję aurę. Wystawiam. 

Wszytko byłoby idealnie gdyby nie fakt, że ogród, w którym pracuję graniczy z dość ruchliwą drogą oraz ścieżką rowerową dzieloną z chodnikiem. Jest to chodnik, którym można dotrzeć do WPKiW*. Są momenty ciszy, w których słychać tylko śpiew ptaków i bzykanie owadów. Ale to rzadkie. Słychać natomiast wszystkie dialogi rowerzystów, typu: 
- oj, kolanka mnie napie....! 
- eee tam, mnie to dupa boli.
Zaobserwowałem zależność - im ktoś jedzie szybciej, to bardziej ryczy. 

Trzynasta. Aktualizacja. Osiem pobrań. 


*Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.

Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...