Wczoraj przegapiłem Wyspę dębów z powodu zerkania na ostatniego Spidermana. Nagrałem powtórkę serialu, ale jej jeszcze nie widziałem. MCU całe za to zobaczone w odpowiedniej kolejności. Z Wyspy relacja będzie jutro.
Zebrałem wszystkie [no większość] książek, które mi się plączą po biurze i zrobiłem obiecaną promocję. 3-2-1 Bigos jest już serwowany na grupie.
Rozwiązałem umowę z KRD, rezygnuję z udziału w programie Rzetelna Firma. Nic mi to nie daje oprócz comiesięcznych faktur, linku i znaczka na sklepie internetowym. Mam też jeszcze pieczątkę, żeby być sprawiedliwym. To wszystko. Miała być obiecana i ustalona obniżka, zamiast niej dostałem normalną fakturę do opłacenia. To przesądziło sprawę. Pismo wysłane, klamka zapadła.
Dostałem prośbę o przesłanie 10 przykładowych zdjęć oraz spisu treści z książki o suwnicach. Klient uzasadnia to tym, że chce zobaczyć czy ją ma u siebie. Napisałem, że mogę podać rok i wydawnictwo, ale dla spokoju kilka zdjęć dołączyłem. Ciekawe czy zakupi? Stawiam, że nie. To tylko takie "zawracanie gitary", test na rzetelność sprzedawcy.
Aparat jednak jest uszkodzony. Robiłem dziś zdjęcia przesunięte na prawo, żeby potem je wykadrować z nadzieją , że oszukam system i zrobię w efekcie ostre ujęcia. Okazało się, że z lewej też je rozmazuje. Dobrą ostrość ma tylko środek planu. Trochę jeszcze z nim pociągnę, nie mam wyjścia, ale muszę zacząć myśleć już o wymianie. Nie lubię tego całego porównywania, szukania, wybierania.
Na obiad robię dziś kwiatostany czarnego bzu usmażone w cieście naleśnikowym, całość będzie polana miodem. Uwielbiam. Niestety specjał ten można robić tylko przez kilka dni w roku z powodu dostępności surowca podstawowego, tzn. kwitnącego bzu. Kto nie jadł, proponuję skosztować. Pycha. Wykonanie banalne. Zbieramy całe kwiatostany czarnego bzu z szypułką. Gdzieś w parku, nie przy ulicy. Po umyciu [strasznie lubią je mszyce] zanurzamy w dość rzadkim cieście jak na naleśniki na słodko i smażymy na oleju. Można na głębokim. Polewamy miodem lub posypujemy cukrem. Można też użyć syropu klonowego - niestety nie mam na składzie.
Allegro dziś zostawiam samopas, nic nie wystawiam tam nowego. Korzystając z fajnej pogody wezmę się za koszenie trawy. Później z żoną dam się wyprowadzić na spacer Sarze.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Też "Nie lubię tego całego porównywania, szukania, wybierania" ostatnio odkurzacza szukałam. Wczoraj zachwycałam się zapachem czarnego bzu po deszczu, ale jeść to jeszcze nie jadłam hmm czas spróbować
OdpowiedzUsuńNo masakra. Temat odkurzaczy przerabiałem w zeszłym roku... i właściwie powinienem coś sensownego wreszcie kupić. Obecnie mam trzy zdechlaki-astmatyki. Zamiast tego powinien być jeden który działa po prostu.
Usuń