Uskuteczniłem rozdawnictwo kociąt poprzez internet. Z dwoma poszło szybko, trzeci pojechał do nowego domku dopiero w poniedziałek rano. Szybko wrócił. Wydzierał się wniebogłosy w nowym otoczeniu. Szybko go odebrałem. Teraz śpi. Straszny to był dzień dla niego. Jeszcze trochę pobędzie z swoją mamą i coś czuję, że już zostanie.
Wybory... tak...., co tu pisać, druga tura będzie. Dobrze to i źle. Trochę alkoholu poszło wieczorem dla zdrowotności i uspokojenia. Pożyjemy, zobaczymy co to będzie.
Przerabiam w ciągu dalszym małymi porcjami ostatnią dużą dostawę. Został jeszcze jakieś cztery setki książek. To tydzień, może więcej czasu zajmie.
Wysyłając dziś paczki miałem niespodziankę przy paczkomacie. Otworzyła się skrytka, w której była umieszczona już inna paczka. Takla trochę zamoczona, leżała tam już kilka dni. Zadzwoniłem do nadawcy, że coś nie tak jest z jego przesyłką. Zupełnie mu na niej nie zależało, poprosił żeby spróbować ją wysłać, jak nie da się to kiedyś tam odbierze. Dało się, otworzyła się inna pusta skrytka, ale zupełnie tego nie rozumiem. Nie rozumiem jego postawy i bałaganu w InPost.
Kupiłem popołudniu sporo fajnych książek z filozofii i sztuki.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz