Mam chwilę przerwy. Muszę odsapnąć i skupić się na czymś innym, bo mózg mi się zlasuje. Krew mnie zalewa, ponieważ wystawiam dziś na Allegro książki, których w ogóle nie ma w ich bazie. Więc siedzę i dodaję, żeby innym było później łatwiej i szybciej.
W niedzielę skończyłem skręcanie regałów. Przed ich montażem przestudiowałem pobieżnie instrukcję składania. Już pierwszy punkt wprowadził mnie w podły nastrój. Była w min podana ilość śrub. Osiemdziesiąt! O-s-i-e-m-d-z-e-s-i-ą-t! Na jeden regał! Czas składania według instrukcji godzina 30 minut. Zmieściłem się w godzinie dwadzieścia. Przy ostatnim rozwaliłem sobie kciuk o ostrą krawędź. Regał skręciłem mimo to. Jakby wyszlifowali te płaskowniki w fabryce, to chyba by umarli. Niektóre krawędzie są ostre jak brzytwa. Jedna półka jest teraz ślicznie pokrwawiona... na horrory jak znalazł.
Byłem też z samego rana po nowości. Jutro zagoszczą na grupie. Coś około setki książek. Powieści, trochę romansów i sensacji. Bez szału, chociaż kilka fajnych tytułów jest. Jutro rano jadę po resztę, tym razem bajki oraz... puzzle. Puzzlami jeszcze nie handlowałem. Ta poranna, dzisiejsza i niespodziewana eskapada trochę mi namieszała w grafiku, wszystko robię dwie godziny później niż zwykle.
Po godzinie dziewiętnastej byłem w Katowicach u mojego stałego dostawcy. Kupiłem dużą ilość pozycji głównie psychologii i teologii. Te właśnie książki teraz [jest 21.00] wystawiam na Allegro. Nie "przepuszczam" ich przez grupę. To bez sensu. Tam ich nikt nie zamówi z dwóch powodów. Pierwszy to cena, ponieważ nie są to tanie rzeczy. Drugi to tematyka.
Wczoraj nocą zacząłem nową lekturę. Adrian Smith. Giganci wód i rocka. Opowieści gitarzysty Iron Maiden. Trochą za mało w niej muzyki, a zbyt wiele ryb. Myślałem, że będzie tak 50/50, a jest 90/10 z przewagą wędkarstwa. Ryby lubię w akwarium jak i na talerzu, jednak żadnej w życiu nie złapałem. Nie miałem takiej okazji. Fajne natomiast są opisy małomiasteczkowej Anglii lat '70 - '80. Książkę dokończę, ale bez wielkiego entuzjazmu.
Znajomy, który prowadzi sklep i komis płytowy dał mi "cynk" o możliwości zakupienia około tysiąca książek. Cena 1 zł za egzemplarz, jednak do odebrania są w Krakowie i nie ma możliwości przebierania, trzeba kupić wszystko. Odmówiłem. Nie mam gdzie ich składować, też na "raz" ich nie przywiozę. Musiałbym jechać około trzy razy. Za dużo problemów z tym "kotem w worku".
Chwilkę temu ktoś zamówił książkę Zrozumieć zaparcia. Nareszcie! Wreszcie ktoś ją docenił. Leżała na półce coś około roku. Książkę można napisać właściwie o wszystkim, chociaż nie każdy temat to "temat rzeka". Wiem, głupie.
Dobra... odsapnąłem, biorę się za wystawianie książki Wiarygodna jest tylko miłość Hansa Urs von Balthasara.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz