piątek, 2 października 2020

2 października 2020, piątek.

Przywiozłem dzisiaj dokładnie 271 książek. Z samego rana kupiłem też kilka pozycji z inżynierii chemicznej od miłego małżeństwa, które jak się okazało mieszka parę kroków ode mnie. Jedyne co udało mi się dziś zrobić to wstępną selekcję tych zakupów i część z tych nowości wystawić na grupie. 

Wieczorem spotykamy się ze znajomymi dopóki jeszcze można, co przy ostatnich wzrostach zachorowań nie jest takie pewne w przyszłości. Będzie domowe wino, ciasto, śląski szałot i inne delicjoza. The end.

Szałot.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.

Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...