czwartek, 29 października 2020

29 października 2020, czwartek.

Łyso mi jakoś. Spodziewając się w niedługim czasie zamknięcia salonów fryzjerskich, udałem się do mojego ulubionego golibrody, celem ścięcia głowy. Dokładniej to pani golibroda. Włosy obcięła, głowę jeszcze chwilowo zostawiła na swoim miejscu. Więc jest mi teraz łyso, żonę natomiast trwale pokręciło - ondulacja.

Pomalowałem sufit, nawet "dziadów" nie narobiłem. Mam dobry wałek się okazało, a dodatkowo jest teleskopowy. Nie trzeba skakać po drabinie. Jestem w niezłym szoku, ten wałek nie kapie! Kosztował tylko 14,99 zł. Wypas. 

Jak wcześniej pisałem suszę schaby. Wiszą sobie w kuchni. Zaczynają już dojrzewać. Smakowity zapach unosi się w całym domu. Normalnie mam ochotę je lizać. Z trudem się powstrzymuję. 

Mało książek w tym wpisie. Generalnie nic ciekawego się nie wydarzyło. Wystawianie, wycenianie, sprzedawanie, pakowanie, wysyłanie, dyskusje z klientami obecnymi i niedoszłymi. Nie zawsze w tej właśnie kolejności. 

Wczoraj miałem kłopoty z internetem. Prawie zupełnie nie działał. Wieczorem nie dałem już rady i zadzwoniłem na infolinię. Po siedmiokrotnym potwierdzeniu wyboru różnymi cyferkami dodzwoniłem się do kogoś żywego. Ten następnie przełączył mnie do kogoś żywego bardziej kompetentnego. Po 37 minutach rozmowy i zresetowaniu modemu, doszliśmy do wniosku, że coś nie działa. Powodu nie znaleźliśmy. Dziś natomiast działa. Przypuszczam, że całe to zamieszanie wynikło z powodu przedłużenia umowy. Jakoś tak dziwnie się to zbiegło w czasie. Dwa dni temu przedłużyłem abonament, dzień później przestało działać. Pewnie ktoś "czegoś tam" nie odhaczył w systemie, ale tego to już się nie dowiem. Najważniejsze, że działa. Chciałem wymienić modem na 5G, ale cena mnie zmroziła. Dwa tysiące bez groszy! Poczekam, aż ta technologia już nie będzie taką nowością na rynku. Wtedy cena zmaleje, albo, aż wprowadzą 6G. Pewnie tak będzie się nazywać.  

Zabrałem się za lekturę książki MY Eugeniusza Zamiatina. Wstyd się przyznać, że jej nie czytałem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.

Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...