niedziela, 29 listopada 2020

29 listopada 2020, niedziela, pora obiadowa.

Wczoraj nie podszedłem do komputera. Zrobiłem sobie reset. Teraz dopiero odpowiadam na maile i wiadomości z komunikatorów. Głównie są to pytania o wycenę zamówień i ich podsumowanie. Coś stało mi się z bazą, w której mam informacje o lokalizacji danego egzemplarza na magazynie. Coraz częściej mam niepełne dane, widzę, że jest jakiś błąd. Z tego powodu czasami nie mogę zlokalizować tego, czy innego tytułu. Na szczęście są to sporadyczne przypadki. Dziś również nie mam zamiaru zbytnio się przemęczać, wszak jest niedziela, i raczej większość moich klientów nie jest w pracy. Więc czemu ja mam harować? Wystawiłem skromny post na grupie, w którym są książki z ostatniej dostawy plus kilka od znajomych. Oni właśnie wczoraj podrzucili mi kilka tytułów do sprzedaży, dżemy domowe i iPada. Tego ostatniego w celu utrzymywania stałego kontaktu on-line, system Apple działa lepiej niż wynalazki Microsoftu. W tym pojedynku Jobs kontra Gates jest wynik 1:0. Urządzenie to leżało im niepotrzebne, teraz video-linia działa bez zarzutu. Testowaliśmy wczoraj wieczorem, skończyliśmy dziś o drugiej w nocy. Znowu muszę kupić whisky. 

Wczoraj podłączyłem sobie kolumny w tzw. bi-wire, jest różnica. Dźwięk jest bogatszy, dziś będę testował na znanych do do nuty płytach. Może to autosugestia? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.

Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...