niedziela, 26 stycznia 2020

26 stycznia 2020, niedziela.

Podsumowanie weekendowe. 
Sprężenie piątkowe powiodło się. Później odwiedziny u znajomych, wino, śpiew [prawie], do rana [też prawie]. Fajnie było. Sobota w "slow motion" z powodu niewyspania i wchłoniętych promili. 

Niedziela.
Rano na spacerze z Sarą znalazłem pięć dych na chodniku. Najs!

Trochę zamówień wpłynęło, głównie ze sklepu internetowego. Nie będę się dzisiaj przepracowywać, ale przynajmniej pościągam te zamówienia z półek. 


1 komentarz:

10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.

Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...